DROP-IN


Leczenie substytucyjne może wyglądać lepiej.

Tylko najstarsi z Was pamiętają, jak długo trwała w Polsce dyskusja nad wprowadzeniem leczenia substytucyjnego. Leczenie uzależnionych metadonem w kraju, gdzie wyjście z nałogu oznaczało zwykle akt heroizmu spędzenia 2 lat w spartańskich warunkach ośrodka pośrodku lasu miało się jak pięść do nosa.

Specjaliści leczenia uzależnień i inni różnej maści eksperci byli przeciwni wprowadzeniu tej formy leczenia. Kłócono się, darto szaty, a nawet – podczas jednej z konferencji - doszło do bójki pewnego lekarza (orędownika substytucji) z drugim lekarzem, będącym odwrotnego zdania. Pomimo kłótni i rękoczynów, koniec końców, w większości dużych miast powstały programy substytucyjne obejmując leczeniem nawet do 2 tysięcy osób uzależnionych od opiodów.

Dzisiaj formuła leczenia substytucyjnego wydaje się jednak przestarzała. Codzienne zgłaszanie się po lek substytucyjny, intensywny nadzór nad leczeniem i kontrola abstynencji są z całą pewnością uzasadnione na początkowych etapach leczenia. W dłuższej perspektywie, zamiast przywracać ich społeczeństwu, sprzyjają jedynie gettyzacji i dalszej stygmatyzacji uzależnionych.

Coraz powszechniej wykorzystywanym w terapii substytucyjnej lekiem jest buprenorfina. Jej wpływ na ograniczanie zdolności poznawczych pacjentów jest mniejszy w porównaniu z metadonem, a profil bezpieczeństwa zdecydowanie wyższy. Co więcej, technologie farmaceutyczne stwarzają dodatkowe możliwości, chociażby w postaci preparatów implantowanych podskórnie, których stabilne działanie może trwać pół roku.


Po drugie, leczenie substytucyjne prowadzone w obecnej formie nie jest w stanie dotrzeć do uzależnionych w tych ośrodkach miejskich, gdzie zapotrzebowanie na tę formę terapii jest niewielkie. Odpowiednim rozwiązaniem wydaje się prowadzenie leczenia substytucyjnego przez lekarzy rodzinnych lub przynajmniej lekarzy psychiatrów w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Warto też dodać, że koszt tak prowadzonego leczenia byłby zdecydowanie niższy niż w programach lekowych zakładając nawet całkowitą refundację kosztów leku. Natomiast pacjenci, zamiast dusić się w dawnych środowiskach, mogliby zająć się realizacją ważniejszych celów terapii.

Warto też dodać, że korzyści płynące z leczenia substytucyjnego nie ograniczają się tylko na zachorowalności i śmiertelności, ale uwidaczniają się także spadkiem przestępczości wśród uzależnionych od narkotyków.

(gw)


Opiaty, zgony i naloxone

Zgony spowodowane narkotykami są na ogół następstwem stosowania heroiny i innych opioidów. W wyniku zatruć opioidami umiera co roku ponad 8 tysięcy Europejczyków; w Polsce liczba ta wacha się pomiędzy 200 a 250 osobami. Szacuje się, że użytkownicy opioidów są nawet 10-krotnie bardziej narażeni na ryzyko śmierci niż ich rówieśnicy nie używający narkotyków. W Europie dominującym opioidem jest brązowa heroina. Scena narkotykowa w Polsce jest pod tym względem zróżnicowana. „Kompot” odszedł do lamusa już ładnych kilkanaście lat temu, w niektórych dużych miastach jest heroina. Obserwujemy coraz większy udział w rynku medycznych opioidów, takich jak morfina czy tramadol, a także przenikających na czarny rynek preparatów używanych w leczeniu substytucyjnym – metadonu i buprenorfiny.


Poważnym problemem staje się konsumpcja fentanylu, a także jego analogów (m.in. takich jak akrylfentanyl i furanylfentanyl). Działają one zdecydowanie silniej niż heroina, a co się z tym wiąże – jeszcze bardziej rośnie ryzyko śmiertelnego zatrucia. Dziś wiele osób zadaje sobie pytanie: czy zainteresowanie fentanylami będzie rosło i czy czeka nas fala zgonów wywołanych narkotykami?

Dyskusja na temat dostępu użytkowników do Narkanu (naloxone) trwa w Polsce już niemal wieczność. Lek ten jest wysoce skutecznym antidotum na zatrucia opioidami. Jego dystrybucja ma miejsce w wielu krajach na świecie i bez dwóch zdań zwiększa bezpieczeństwo uzależnionych: to oni i ich rodziny są najczęściej świadkami przedawkowań i dysponując odtrutką – mogą uratować czyjeś życie. Mimo dostępnej już donosowej formy, z trudnych do zrozumienia powodów Narkan wciąż jest stosowany tylko w lecznictwie zamkniętym i karetkach pogotowia.



Dystrybucja naloxonu wśród użytkowników narkotyków miejsce m.in. Stanach Zjednoczonych, które borykają się z najpoważniejszą w historii tego kraju epidemią zgonów wywołanych opioidami.


Istotnym czynnikiem ryzyka śmiertelnych przedawkowań jest używanie kilku narkotyków jednocześnie. To także trend dostrzegalny w całej Europie. Z niebytu powracają barbiturany, które używane z opioidami tworzą wyjątkowo niebezpieczny tandem.

(gw)


HIV i HCV w odwrocie?

Przyglądając się zagrożeniom zdrowotnym związanym z używaniem narkotyków nie można pomijać kwestii zakażeń HIV i HCV. Młodszym z Was warto przypomnieć, że to właśnie strategie redukcji szkód miały w latach 90-tych największy wpływ na zahamowanie epidemii tych chorób. Odpowiednia edukacja, programy wymiany igieł i strzykawek oraz podtrzymująca terapia substytucyjna stały się podstawowymi metodami przeciwdziałania epidemii HIV i HCV wśród osób przyjmujących narkotyki drogą iniekcji.

Od tamtej pory scena narkotykowa uległa znacznym przeobrażeniom i zakażenia HIV nie spędzają już snu z powiek służbom medycznym. Mimo, że epidemia tych chorób wydaje się w dużej mierze powstrzymana, a używanie narkotyków drogą iniekcji ma tendencję spadkową, to czy możemy pozwolić sobie na rezygnację z tych działań?

Wydaje się raczej, że powinny zostać one odpowiednio ocenione i dostosowane do zmian. Względny sukces, który osiągnęliśmy w zatrzymaniu epidemii HIV nie może uspokajać z co najmniej kilku powodów.

Największym, obok syntetycznych kannabinoidów segmentem nowych substancji psychoaktywnych są syntetyczne katynony, a środki te używane są w niektórych środowiskach drogą iniekcji. W kolejce ustawiają się już pochodne fentanylu, których dożylne stosowanie to normalka. Nie są to czynniki, które wróżyłyby koniec kariery igły i strzykawki.


Jednocześnie nie wolno nam zapominać, że ryzyko zakażeń drobnoustrojami ogranicza się nie tylko do używania narkotyków wspólnym sprzętem do iniekcji. Transmisja HCV możliwa jest także poprzez korzystanie przez ze wspólnych akcesoriów do palenia narkotyków, czy przyjmowania ich donosowo. Biorąc pod uwagę, że zdecydowana większość osób, które używają narkotyków wybiera inne drogi niż iniekcja, niezwykle istotnym jest, aby równolegle funkcjonowały inicjatywy o charakterze edukacyjnym, skierowane głównie do osób używających narkotyków rekreacyjnie w klubach, czy podczas imprez plenerowych. Biorąc pod uwagę fakt, że poziom wiedzy użytkowników okazjonalnych na temat zagrożeń związanych z transmisją HCV jest na ogół bardzo niski, działalność programów redukcji szkód do nich skierowanych wydaje się niebywale istotna.

(gw)


Internet jako wyzwanie dla współczesnej redukcji szkód

Przejął w dużej mierze funkcję czarnego rynku narkotykowego. Dla społeczności osób używających narkotyków stał się platformą komunikowania się i wymiany informacji. Panuje w nim równouprawnienie – dyskutują „eksperymentalni”, „okazjonalni” i „problemowi”. Zdobywają wiedzę na temat substancji psychoaktywnych, ich dawkowania oraz ryzyka związanego z ich używaniem.

Poziom merytoryczny prezentowany na narkotykowych forach internetowych jest bardzo zróżnicowany. Część z nich zadziwia beztroską i ignorancją, a przekazywane na nich treści mogą stanowić bezpośrednie ryzyko dla czyjegoś życia lub zdrowia. Stwierdzenie, że nie zawierają odniesień do obiektywnej wiedzy naukowej to najdelikatniejszy przytyk.

Strony informacje o ryzyku używania narkotyków zamieszczane w sieci przez instytucje profilaktyki uzależnień są zazwyczaj wyolbrzymiane i pachną niepotrzebną propagandą. Z tych powodów są zazwyczaj ignorowane przez młodzież.


To pod wieloma względami dziewiczy obszar działań z zakresu redukcji szkód. Musimy znaleźć odpowiedź na pytanie: jak posługując się nowymi technologiami ograniczać szkody wynikające z używania narkotyków? Bo jeśli rewolucja technologiczna tak skutecznie służy dystrybucji narkotyków, to czemu nie wykorzystać jej do bardziej zbożnych celów. Edukacja prowadzona online ma szanse trafić do tych wszystkich grup docelowych, z którymi nie da się skomunikować w żaden inny pozawirtualny sposób.

Znajdowanie przekonujących sposobów informowania o ryzyku używania narkotyków, pozbawionych moralizowania i prowadzonych w formie akceptowanej przez młodych ludzi jest bez wątpienia poważnym wyzwaniem dla redukcji szkód.

Działania z zakresu internetowej redukcji szkód odbywać się mogą za pomocą osobistych profili, wykorzystywać istniejące fora, czaty czy aplikacje (nawet randkowe). Ich niewątpliwą zaletą jest też to, że nie wymagają dużych nakładów finansowych.

(gw)


CHEMSEX

„Kiedyś seks i narkotyki to były dwie różne rzeczy. Teraz zlały się w jedno. Nie uprawiasz seksu bez dragów i nie bierzesz dragów bez seksu.” – mówi jeden z bohaterów dokumentalnego filmu „Chemsex”. Konsumpcja narkotyków i nowych substancji psychoaktywnych stały się trwałym elementem zabawy i życia towarzyskiego osób, które na co dzień raczej stronią od nielegalnych używek, ale nie widzą nic niewłaściwego w sięganiu po nie w weekendy.

Działania wobec tych osób powinny brać pod uwagę również praktyczną edukację na temat tego, jak zachować bezpieczeństwo używania narkotyków, jak reagować na sytuacje zagrażające życiu.


„Możesz się dobrze bawić, ale nie daj się zabić” – głosi slogan jednej z ulotek skierowanych do okazjonalnych użytkowników. A w poniedziałek wrócić do pracy – chciałoby się dodać. Uważne przyglądanie się nowym trendom, tworzenie adekwatnych narzędzi oraz docieranie do różnych środowisk i miejsc, gdzie się odbywa się konsumpcja narkotyków, a nade wszystko niezgoda na bagatelizowanie lub ignorowanie prawdziwych zagrożeń związanych z konsumpcją narkotyków to niekwestionowane wyzwania dla redukcji szkód.


Nowe substancje psychoaktywne i prawo narkotykowe.

Pojawienie się nowych substancji psychoaktywnych to dla zdrowia publicznego moment szczególny. Przede wszystkim w Polsce, gdzie rozpowszechnienie NPS należy obecnie do największych w Europie. Na większą skalę nowe substancje psychoaktywne zaczęły pojawiać się ponad 10 lat temu. Początkowo traktowano je jako zjawisko marginalne, w miarę bezpieczne używki, złagodzone formy prawdziwych narkotyków. Umożliwiło to powstanie całej masy sklepów stacjonarnych – w samej tylko w Polsce około 1,5 tysiąca. Szybko okazało się, że nawet jeżeli jakość oferowanych przez NPS doznań nie jest tak atrakcyjna, jak w przypadku tradycyjnych narkotyków, to brak ryzyka karnego deficyt ten wyrównuje.

Prawo karne i działania organów ścigania, aczkolwiek nieodzowne – nie są w stanie w skuteczny sposób ochronić społeczeństw przed narkotykami. Dziesięciolecia prohibicji nie wyeliminowały kilkunastu tradycyjnych narkotyków i trudno jest sobie wyobrazić, że stanie się to teraz, gdy mamy do czynienia niebywałą (i ciągle rosnącą) liczbą nowych substancji psychoaktywnych.


Sprawę komplikuje również fakt, że status prawny wielu tych środków nie jest jednoznaczny, ani jednolity w różnych krajach, nawet europejskich. I mimo, że dynamika pojawiania się nowych substancji w ostatnim roku zmalała – to i tak „innowacyjność” producentów wyprzedza zarówno reakcje prawne, jak i naszą wiedzę na temat ich szkodliwości.

Istnieje też niebezpieczeństwo, że dotychczasowe rozwiązania prawne w zakresie narkotyków mogą być jedną z przyczyn tak gwałtownego wzrostu liczby i różnorodności nowych substancji. Rezultatem tego jest pojawianie się narkotyków, których szkodliwość może znacznie przewyższać dotychczas nadużywane.

To nie są tablice rejestracyjne. To rezultaty testu na syntetyczne kannabinoidy. Zagrożenia zdrowotne wynikające z ich stosowania są bez wątpienia poważniejsze niż te, związane z używaniem marihuany.


Zjawisko rozpowszechnienia nowych substancji psychoaktywnych zmusza nas do ponownego przemyślenia prowadzonej od lat polityki narkotykowej. Skoro oparta głównie represji i promowaniu abstynencji praktyka zawiodła, choć musieliśmy zmagać się z grupą zaledwie kilku substancji, to musimy zadać sobie pytanie, na ile może być ona skuteczna obecnie, wobec niebywale szybko zmieniającego się rynku, oferującego tysiące nowych substancji psychoaktywnych. Doświadczenia ostatniej dekady wskazują jednoznacznie, że do skuteczniejszego radzenia sobie z problemem narkotyków i narkomanii niezbędna jest znacząca korekta prowadzonej przez nas polityki w tym zakresie.

REDUKCJA SZKÓD WOKÓŁ NAS

Podejście określane jako redukcja szkód traktuje konsumpcję narkotyków jako coś, co w gruncie rzeczy jest dla człowieka zjawiskiem nieuniknionym. W związku z tym nie zwalcza go, a koncentruje swoje wysiłki wokół tego, aby negatywne skutki używania narkotyków ograniczyć. Zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym.

Tak właśnie moglibyśmy zobrazować ideę redukcji szkód. Jeśli nie możemy rozwiązać jakiegoś problemu, to przynajmniej staramy się ograniczyć możliwości pogorszenia stanu rzeczy. Działamy na wiele różnych sposobów i nic nie ogranicza naszej kreatywności. Wykazujemy się zrozumieniem i życzliwością dla innych, traktujemy ludzi podmiotowo i akceptujemy ich przekonania, a przede wszystkim staramy się z nimi współpracować, a nie narzucać im tylko własne racje.


Strategie redukcji szkód nie są niczym wyjątkowym – możemy je dostrzec w różnych obszarach życia, gdzie zupełne eliminowanie zagrożeń jest niemożliwe. Budowanie szlaków w górach, czy zatrudnianie ratowników na kąpieliskach to także redukcja szkód. Robimy to, bo wychodzimy z założenia, że nawet śmiertelne ryzyko związane z pływaniem, czy wspinaczką wysokogórską nie odstraszy ludzi od jego podejmowania. Należy zatem zrobić wszystko, aby niebezpieczeństwo to uczynić możliwie najmniejszym. Filozofia redukcji szkód nie koncentruje się na recpecji społecznej danego zachowania ryzykownego, ale postuluje przyjmowanie tej samej strategii wobec każdego z nich: tak wobec jazdy samochodem i turystyki górskiej, jak wobec zachowań seksualnych czy konsumpcji substancji psychoaktywnych.


NOWE SUBSTANCJE PSYCHOAKTYWNE

Rząd postanowił zmienić regulacje dotyczące nowych substancji psychoaktywnych

Do tej pory obrót nowymi substancjami psychoaktywnymi (dopóki nie zostały one uznane za narkotyki) był sankcjonowany przez prawo administracyjne – w ramach ustawy sanitarnej wprowadzanie niebezpiecznych substancji do obrotu było zagrożone poważnymi sankcjami finansowymi. Posiadanie ich nie było karalne. Co pewien czas niektóre z nowych substancji psychoaktywnych trafiały na listy – załączniki do Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i wtedy były traktowane jak tradycyjne narkotyki – wtedy obrót nimi stawał się zagrożony karami więzienia, ale też posiadanie ich na własny użytek. Aby dana substancja znalazła się na listach-załącznikach musiał zdecydować parlament, co zwykle trwało kilka miesięcy.

Obecnie procedura ta została uproszczona i Minister Zdrowia w drodze rozporządzenia będzie decydował, które substancje będą traktowane jak narkotyki, a ich posiadanie będzie zagrożone sankcjami karnymi. Ciałem doradczym dla tych decyzji będzie Zespół Oceny Ryzyka powołany już w roku 2015, złożony ze specjalistów różnych specjalizacji związanych z narkotykami, medycyną i prawem.

W myśl nowych rozwiązań, konsumentom za posiadanie niewielkich ilości nowych substancji (wpisanych na listy w drodze rozporządzenia) będzie groziła grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3 (podobnie jak w przypadku posiadania tradycyjnych narkotyków). W określonych okolicznościach, w przypadku gdy przedmiotem czynu będzie nieznaczna ilość NSP przeznaczona na własny użytek – możliwe będzie umorzenie postępowania (art. 62 a).

Druga zmianą jest wprowadzenie prawa analogowego. Nie tylko konkretna substancja będzie objęta regulacjami; równocześnie będą mogły być wskazane przez Ministra Zdrowia całe grupy substancji o podobnej strukturze chemicznej.

Nowe rozwiązania przyspieszą niewątpliwie proces delegalizacji niebezpiecznych dla zdrowia substancji. Do tej pory trwał on co najmniej kila miesięcy, obecnie będzie to pewnie o wiele krótsza i mniej skomplikowana procedura.

Do tej pory użytkownicy nowych substancji psychoaktywnych, które nie były objęte regulacjami w trybie ustawy – nie byli zagrożeni sankcjami karnymi. Co najwyżej musieli poddać się procedurze administracyjnej, która wiązała się głównie z wizytą w Sanepidzie i rozmową z urzędnikiem. Teraz raczej będzie to wizyta na komendzie Policji.

Więcej na temat zmian na stronach Ministerstwa Zdrowia

OSTROŻNIE: FENTANYLE

Nowe opioidy stanowią wyjątkowo poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Dlatego Poradnia Monar w Krakowie wraz z Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii wydała ulotkę na temat pochodnych fentanylu skierowaną do rekreacyjnych użytkowników narkotyków. Zapraszamy do jej uważnej lektury!

NOWE LEKI NA HCV

SPRAWIĄ, ŻE TWÓJ HCV STANIE SIĘ HISTORIĄ

Współczesna medycyna dysponuje lekami, które dają prawie 100% szans na pozbycie się wirusa zapalenia wątroby typu C. Leki te działają bezpośrednio na wirusa (directly acting antivirals – DAA) i naprawdę skutecznie sobie z nim radzą. Nie mają zbyt wielu działań niepożądanych, terapia nimi jest krótka i dobrze tolerowalna

Leczenie polega na przyjmowaniu tabletek i trwa maksymalnie do 24 tygodni. Plan leczenia dobierany jest indywidualnie. Leki są całkowicie bezpłatne, NFZ refunduje koszty całego leczenia (program lekowy). Nie płacisz ani złotówki, ale musisz trochę za tym pochodzić. Aby zostać zakwalifikowanym do programu lekowego, trzeba wykonać szereg badań diagnostycznych (również refundowanych).

PROCEDURA WYGLĄDA NASTĘPUJĄCO:
- Na podstawie dodatniego wyniku anty-HCV lekarz pierwszego kontaktu skieruje Cię do poradni specjalistycznej.
- Tam najpierw potwierdzą zakażenie (badanie obecności wirusa),
- Następnie wykonają odpowiednie badania diagnostyczne – określą m.in. genotyp wirusa i zbadają stopień zwłóknienia wątroby.
- Wdrożą farmakoterapię.

Niestety, na termin wizyty w poradni chorób zakaźnych będziesz musiał trochę poczekać, ale nie zrażaj się tym.

TWÓJ HCV MOŻE TRAFIĆ NA ŚMIETNIK HISTORII



THE OPIOID DIARIES (DZIENNIKI OPIOIDOWE)

SPECJALNE WYDANIE TIME’A

Heroina wraca w wielkim stylu – mówił Vincent Vega dobre dwadzieścia pare lat temu. Heroina zabija w wielkiej skali – krzyczy tygodnik TIME poświęcony w całości narkotykom, a konkretne opioidom, których konsumpcja w Stanach Zjednoczonych należy obecnie do rekordowych. Współczesny kryzys opioidowy jest – jak się sądzi – najbardziej dramatyczną epidemią uzależnień w historii Ameryki. Przedawkowania spowodowane heroiną, oxycodonem i fentanylami zabijają tu ponad 64 000 osób rocznie, a średnia długość życia Amerykanów systematycznie spada od dwóch lat z rzędu.

TIME koncentruje się jednak na tej części historii, której ani liczby, ani statystyki nie potrafią dobrze opowiedzieć. James Nachtwey, fotograf który do tej pory zajmował się głównie dokumentowaniem wojen, postanowił poprzez ujęcia z pierwszej linii frontu (upss…) uwiecznić to, co dzieje się w Ameryce w związku z opioidami. Wraz z Paulem Moakleyem wybrali się w podróż po kraju i przez rok zbierali historie o narkotykach. Rozmawiali z użytkownikami opioidów, ich rodzinami , ale także z osobami udzielających pierwszej pomocy. Fotografie Nachtweya w połączeniu z wywiadami Moakleya tworzą wymowny obraz sytuacji kryzysowej, ale też pokazują jak efekty restrykcyjnej polityki narkotykowej prowadzonej przez rząd amerykański od 100 lat daleko odbiegają od jej założeń.
http://time.com/james-nachtwey-opioid-addiction-america


HARM REDUCTION INTERNATIONAL

Kara śmierci za przestępstwa narkotykowe: raport globalny 2017

• Co najmniej 33 kraje mają nadal zapisaną w prawie karę śmierci za przestępstwa narkotykowe.
• W co najmniej dziewięciu krajach kara śmierci za przestępstwa narkotykowe jest obowiązkową sankcją, choć trzy z nich (Brunei, Laos i Myanmar) są w praktyce jej nie stosują. Malezja usunęła obowiązkowe wyroki za przestępstwa narkotykowe w listopadzie 2017 r.
• W okresie od stycznia 2015 do grudnia 2017 za przestępstwa związane z narkotykami zostało straconych na Świecie co najmniej 1.320 osób. Szacunki te nie obejmują Chin, ponieważ wiarygodne dane stamtąd są nadal niedostępne.
• Pomijając Chiny (z powodu braku danych), to Iran jest zdecydowanym niechlubnym liderem wykonywania kary śmierci na Świecie: od stycznia 2015 przeprowadzono tam co najmniej 1.176 egzekucji. To prawie 90% wszystkich ujawnionych egzekucji związanych z narkotykami w tym czasie na świecie.
• W latach 2015-2017 egzekucje za przestępstwa narkotykowe miały miejsce w co najmniej pięciu krajach: Chinach, Iranie, Arabii Saudyjskiej, Indonezji i Singapurze.

WIĘCEJ: https://www.hri.global/the-death-penalty-for-drug-offences

Redukcja Szkód

Abstynencja od narkotyków to bez wątpienia najlepsza droga, aby uniknąć problemów. Jednak pomimo oczywistych zagrożeń zdrowotnych i tak mnóstwo ludzi sięga po narkotyki. Redukcja szkód to podejście nastawione na ograniczanie negatywnych konsekwencji związanych z używaniem narkotyków. Jeśli już musisz je brać - rób to w możliwie najbezpieczniejszy sposób. Stosując narkotyki narażasz swoje zdrowie i życie. Jeśli mimo to nie chcesz lub nie potrafisz z nimi zerwać, postaraj się ograniczyć ryzyko:

• Bądź świadom swojej tolerancji. Po okresie abstynencji obniża się ona i łatwiej o przedawkowanie.
• Unikaj mieszania różnych narkotyków, a także używania ich z alkoholem.
• Biorąc samotnie, ryzykujesz. Nie jest możliwe, abyś - w razie przedawkowania - sam siebie reanimował.
• Bądź szczególnie ostrożny, kiedy sięgasz po nieznany narkotyk, gdy pochodzi z nowego źródła lub wygląda inaczej niż zwykle.
• Staraj się dowiedzieć możliwie jak najwięcej na temat substancji, którą zamierzasz zażyć - jak działa i jakie jest jej dawkowanie.
• Pamiętaj, nie ma bezpiecznych sposobów zażywania narkotyków.



Zasady redukcji szkód

Redukcja szkód to zestaw praktycznych strategii i pomysłów mających na celu ograniczenie negatywnych konsekwencji związanych z zażywaniem narkotyków. Redukcja szkód to także działania na rzecz większej sprawiedliwości społecznej – działania oparte o wiarę i szacunek dla praw osób używających narkotyki.



Redukcja szkód obejmuje szerokie spektrum strategii: od bezpieczniejszego stosowania narkotyków po abstynencję docierając do użytkowników „tam, gdzie właśnie są” i odnosi się zarówno do samego przyjmowania narkotyków, jak i warunków, w jakich się ono odbywa

Interwencje i strategie redukcji szkód są projektowane tak, aby odnosiły się do konkretnych indywidualnych i społecznych potrzeb. Nie ma zatem mowy o uniwersalnej definicji czy formule redukcji szkód. Jednak wiele organizacji realizujących działania z zakresu redukcji szkód jest zgodnych co do kilku kluczowych zagadnień, które mają znaczenie. Tak więc w duchu redukcji szkód będzie:



• Akceptacja tego, że używanie legalnych i nielegalnych narkotyków było, jest i będzie częścią naszego świata. Stąd dążenie do minimalizowania szkodliwych tego skutków jest pożyteczniejsze niż ich ignorowanie lub potępianie.
• Rozumienie tego, że używanie narkotyków jest złożonym i wielowątkowym zjawiskiem, które obejmuje kontinuum zachowań – od eksperymentów z narkotykami po poważne nadużywanie i uzależnienie.
• Przyznanie, że niektóre sposoby używania narkotyków są wyraźnie bezpieczniejsze niż inne.
• Uznanie – jako kryterium skutecznych interwencji – że jakość życia indywidualnego i społecznego nie zależy wyłącznie od zaprzestania używania narkotyków.
• Zapewnienie ​​użytkownikom narkotyków, a także osobom, które używały narkotyków w przeszłości realnego wpływu na tworzenie programów i strategii mających im służyć.
• Uznanie, że osoby używające narkotyków mogą mieć zasadniczy wpływ na minimalizowanie szkód. Ważne zatem jest tworzenie im warunków do dzielenia się informacjami i dawania sobie wzajemnego wsparcia.
• Przekonanie, że ubóstwo, rasizm, izolacja, dyskryminacja ze względu na płeć i inne nierówności społeczne zwiększają podatność ludzi na narkotyki oraz zmniejszają ich zdolność skutecznego radzenia sobie z szkodami przez nie powodowanymi.
• Niezgoda na bagatelizowanie lub ignorowanie prawdziwych i tragicznych zagrożeń związanych z używaniem legalnych czy nielegalnych narkotyków.